Nowy rozdział, europejska skala. Dlaczego dołączam do Oktagon MMA?

Jakub Borowicz 3 min czytania
Udostępnij:
Nowy rozdział, europejska skala. Dlaczego dołączam do Oktagon MMA?

W świecie sportów walki, a szczególnie w polskich realiach, przyzwyczailiśmy się do pewnego status quo. Rynek jest podzielony, karty rozdane, a każda większa zmiana personalna wywołuje falę spekulacji. Kiedy na moim liczniku wybiło 9 lat pracy w branży i 45 zorganizowanych gal – przechodząc pełną ścieżkę od rzecznika prasowego, przez matchmakera, aż po fotel prezesa – naturalnym stało się pytanie: co dalej? Gdzie jest ten kolejny sufit, który warto przebić?

Odpowiedź nie przyszła z polskiego podwórka. Przyszła z Europy.

Oficjalnie objąłem stanowisko Country Managera organizacji Oktagon MMA w Polsce. To nie była decyzja podjęta pod wpływem impulsu. To świadomy krok, poparty analizą i – co najważniejsze – spotkaniem dwóch absolutnie tożsamych ambicji. Moich własnych oraz organizacji, która w ostatnich latach redefiniuje pojęcie „premium” w europejskim MMA.

Sufit, który zrobił się za niski

Zorganizowanie 45 wydarzeń sportowych transmitowanych na żywo uczy jednego: pokory wobec liczb i realiów rynkowych. Polski rynek MMA jest potężny, dojrzały i niezwykle wymagający. Mamy tu genialnych zawodników i kibiców, którzy na tym sporcie zjedli zęby. Ale jako menedżer zacząłem dostrzegać, że tradycyjne modele biznesowe w pewnym momencie dotykają ściany. Chciałem projektu, który nie myśli szablonowo. Projektu, który nie boi się wyjść poza ramy jednego kraju i traktuje MMA jako globalny segment rozrywki na najwyższym poziomie.

Gdy zacząłem bliżej przyglądać się temu, co robią Ondrej Novotny i Pavol Neruda, zrozumiałem, że nadajemy na tych samych falach. Oktagon to dziś najszybciej rosnąca siła na Starym Kontynencie. Organizacja, która potrafi bez kompleksów wejść na rynek niemiecki i wyprzedać stadion we Frankfurcie na 60 tysięcy ludzi, to nie jest kolejny lokalny gracz. To europejski gigant.

Kiedy połączysz ich rozmach z moim doświadczeniem w realiach polskiego sport businessu, otrzymujesz mieszankę o potężnym potencjale. Wybrałem Oktagon, bo tylko taka skala odpowiada dziś moim ambicjom.

Wielkie wyzwanie, jeszcze większa odpowiedzialność

Mam gigantyczny szacunek do tego, co lokalni liderzy zrobili dla rozwoju MMA w Polsce. Wykonali tytaniczną pracę. Moja misja w Oktagonie ma jednak zupełnie inny wektor. Nie przychodzę tutaj, żeby z kimkolwiek walczyć czy licytować się na liczbę sprzedanych biletów. Przychodzę, aby zaoferować polskiemu kibicowi i polskim zawodnikom coś zupełnie nowego – bezpośredni paszport do europejskiej elity.

Oktagon wypracował unikalną tożsamość. To nie są tylko surowe, sportowe zestawienia. To przede wszystkim nieprawdopodobny poziom storytellingu. Sposób, w jaki ta organizacja pokazuje ludzką twarz zawodników, ich dramaty, poświęcenie i drogę na szczyt (choćby przez genialnie realizowane vlogi), sprawia, że kibic nie ogląda po prostu „walki”. On ogląda historię, w którą wierzy i którą przeżywa. Chcę tę unikalną kulturę i jakość premium zaszczepić na naszym rynku.

Co to oznacza dla polskiego MMA?

Moja rola jako Country Managera to przede wszystkim budowanie mostów. Polska ma niesamowite talenty – zawodników twardych, charakternych, którzy w klatce nie kalkulują. Moje zadanie to skauting, wsparcie w matchmakingu i logistyce biznesowej, by te młode wilki dostały platformę do pokazania się w Czechach, Niemczech i na największych arenach w Europie.

To ogromne wyzwanie menedżerskie. Koordynacja działań między praską centralą a polską rzeczywistością wymaga precyzji, doskonałej znajomości struktur i – po prostu – ciężkiej pracy u podstaw. Ale to właśnie ta skala trudności napędza mnie najbardziej.

Prace zakulisowe już trwają. Przeanalizowaliśmy rynek bardzo szczegółowo i krok po kroku układamy plan operacyjny na kolejne miesiące. Nie będę rzucał dzisiaj konkretnymi datami czy miastami – na oficjalne komunikaty z centrali przyjdzie odpowiedni czas. Zapewniam Was jednak, że kiedy Oktagon zrobi swój oficjalny krok w Polsce, będzie to ruch na najwyższym poziomie.

Zamykam za sobą 9 lat pięknej i trudnej lekcji. Otwieram rozdział, w którym zasady gry pozostają te same – liczy się autentyczność, sport i dostarczanie kibicom wielkich emocji. Tyle że teraz robimy to na scenie całej Europy.

Bądźcie gotowi. Do zobaczenia przy klatce!

Udostępnij:
Brak ocen — oceń pierwszy!

Komentarze (0)

Dodaj komentarz

Powiązane artykuły